Follow Us

Copyright 2017 | Softset

Marchewkowe wegeburgery na wilczy apetyt

Trochę się sfrajerowałam pisząc teraz tego posta, bo jestem bardzo głodna, a nie może być tak, że szewc bez butów chodzi, więc dzisiaj krótko, zwięźle i na temat. Sytuacja pogodowa robi się coraz poważniejsza – po sobie już czuję, że na paru warzywkach i sałateczkach w ciągu dnia daleko już nie pojadę, więc trzeba zadbać o konkretne paliwo na nadchodzący sezon chłodu i… głodu? Głodu nie, o nie, nie . Na pewno nie z takim przepisem, który zaraz będziecie obczajać. Nie jem jak wróbelek tylko bardziej jak stado wróbli, czy tam wron, whatever, ale wciągnęłam taką jedną bułę z konkret kotletem i wymiękłam – naszamałam się po same uszy.

Dobra teraz bez żartów,  sama spadam do kuchni robić te burgery albo cokolwiek co wpadnie mi w łapy. Może sobie coś w nich zmodyfikuje, w końcu nie lubimy się ograniczać, bo te też wymyśliłam na szybko z tego co było akurat pod ręką. A, że akurat okazały się być smakowym strzałem w dziesiątkę postanowiłam podzielić się tym (oczywiście) prostym przepisem.

Z czystym sumieniem powiadam Wam – jeśli chcecie coś zjeść i porządnie się najeść to bierzcie, korzystajcie z tego wszyscy!

 

Marchewkowe wegeburgery

Składniki (na około 6 kotlecików, albo 3-4 większe kotleciory)

4 upieczone średnie marchewki

1 mała czerwona cebulakotlety marchewkowe

1 ząbek czosnku

1/2 szklanki suchego kuskusu (około 3/4 szklanki namoczonego)

1/2 szklanki ciecierzycy z puszki

2 łyżki stołowe mielonego lnu

2-3 łyżki oleju

1 łyżeczka papryki wędzonej

1 łyżeczka przyprawy „masala” (ja dałam garam masala)

1 łyżeczka curry

sól

pieprz

oliwa

Składniki do przygotowania burgerów

Ulubione bułki (nie polecam typowo hamburgerowych ze sklepu bo ich skład pozostawia wiele do życzenia)

Kilka liści sałaty (może być masłowa, lodowa, roszponka, bądź rukola, ja akurat miałam świeże pędy groszku i młody jęczmień)

Pomidor

Świeży ogórek

Dobrej jakości ketchup

Musztarda (fajnie pasuje francuska)

(Opcjonalnie zamiast musztardy, lub ketchupu bułki możecie posmarować hummusem na przykład „tym” i dodatkowo polać oliwą)

Wykonanie:

Kotlety

Marchewki pieczemy w 200°C przez około 20-25 minut do miękkości. Kuskus zalewamy gorącą, osoloną wodą. Na jedną szklankę kuskusu potrzebujemy 1 i 1/2 szklanki wrzątku (możecie przygotować też w proporcji proponowanej na opakowaniu). Trzymamy pod przykryciem przez około 5-7 minut w celu wsiąknięcia płynu. Cebulę obieramy i siekamy bardzo drobno – możemy zostawić parę krążków jako późniejszy dodatek do burgerów. Kiedy marchewki już się upieką kroimy je w części i wkładamy do miski, do której dorzucamy gotowy kuskus, ciecierzycę, cebulę, ząbek czosnku, len, olej oraz przyprawy. Zaletą bezmięsnych burgerów jest to, że bez obrzydzenia i ryzyka możemy próbować farsz, jeśli czegoś Wam brakuje dodajcie innych ulubionych przypraw 🙂 . Wszystko blendujemy na gładką masę. Następnie formujemy kotlety – najlepiej mokrymi dłońmi, nie będą one wtedy przywierać do rąk. Pieczemy w 180°C przez około 20 minut. W połowie pieczenia możemy przewrócić je na drugą stronę aby równomiernie się przypiekły.

Burgery

Bułki przekrawamy na pół, lekko nawilżamy oliwą z oliwek i grillujemy w piekarniku przez parę minut. Każdą z połówek smarujemy ketchupem/musztardą/hummusem, komponujemy warzywa (ja kładę najpierw sałatę, następnie kotlet i na górę resztę warzyw). I już mamy wegeburgery!

Pyszna, sycąca buła gotowa! 🙂

burger

Pieczona kukurydza lepsza od gotowanej

Wiecie, że najłatwiejsze rozwiązania to najlepsze rozwiązania? Tak właśnie jest z tą kukurydzą. Szybka, łatwa, pyszna przekąska, którą można schrzanić tylko poprzez spalenie w piekarniku (pozdrowionka dla zapominalskich). Bardzo lubię podawać ją jako dodatek do zup, szczególnie moich ukochanych kremów – na przykład do tego. Nie żebym miała coś przeciwko, bo i taki duet szanuję, ale ile razy można podawać kremik z grzankami, co nie? Teraz są czasy szalone, więc szalejmy, chociażby poprzez podawanie zupy z różnymi oczywiście-nieoczywistymi dodatkami, zawsze to jakieś odstępstwo od normy. A ja tak lubię. Smacznego. Idźcie dziobać kukurydzę. Sezon na pełnej!

Składniki na marynatę, którą polejecie 3 kukurydze

1/3 szklanki zimnotłoczonego oleju rzepakowego

2-3 łyżki wody

2 ząbki czosnku przeciśniętego przez praskę

1 łyżeczka pieprzu młotkowanego (lub 1/2 mielonego)

1/2 łyżeczki soli himalajskiej

1/2 łyżeczki papryki słodkiej

szczypta chili

Wszystkie przyprawy łączymy z olejem i wodą.

Wykonanie

Rozgrzewamy piekarnik do około 180°C, kolby odwijamy, myjemy, układamy w naczyniu żaroodpornym. Możemy zawiązać im kiteczki (jak na załączonym zdjęciu) będą wyglądać uroczo. Następnie polewamy marynatą tak aby nie pominąć żadnego ziarenka. Przykrywamy folią aluminiową i pieczemy przez około 30 minut. I tyle!

Mam nadzieję, że spróbujecie, łatwiej być nie może! 🙂