Follow Us

Copyright 2017 | Softset

Kremowy sos do makaronu bez śmietany

Kremowy sos do makaronu bez śmietany. Czy to możliwe? No jasne że tak. Sosy, szczególnie te kremowe, śmietankowe, najbardziej kuszące to temat rzeka – morze wyrzutów sumienia i fale tęsknoty jeśli wykluczasz produkty mleczne, gluten lub po prostu dbasz o to, by każdy posiłek był wartościowy dla organizmu. Krótko mówiąc – mówisz powiedzieć baj, baj sosie beszamelowy na mące pszennej, masełku i mleku, arrivederci sosie śmietanowy na kremówce.  I co dalej? I bardzo dobrze, ja nie tęsknię i Ty też nie będziesz.

Kiedy najpierw świadomie zrezygnowałam z mięsa zwierząt rzeźnych i drobiu, wiedziałam, że przygoda smaków dopiero się zaczyna. Będąc na diecie tradycyjnej nie dałam szansy swoim kubkom smakowym ujawnić potencjału, jaki w nich drzemał. Teraz wiem, że bogactwo składników, ich kombinacji, połączeń, techniki przetworzenia może wykorzystać na nieskończenie wiele sposobów. I oto jeden z nich – kremowy sos do makaronu, bez śmietany, bez masła, bez mącznej zaklepki.

W zamian za wyżej wymienione składniki otrzymujemy odżywczą bombę – między innymi kombinację białka roślinnego, potasu, czy kwasu foliowego, które dostarcza nam czerwona soczewica – główny składnik sosu. Strączek ten w duecie z batatem, który jest sekretem otrzymania kremowej konsystencji sosu (dzięki skrobii) zrobili, że tak powiem „robotę”zarówno smakowo, jakościowo jak i pod względem struktury. Myślałam, że taki efekt można otrzymać używając tylko szalenie drogich namoczonych nerkowców, mleczek kokosowych, czy śmietanek sojowych wątłej jakości (no i soja nie dla każdego). Teraz wiem, że do klasycznego sosu śmietanowego, czy beszamelu nie wrócę. A nawet jak na półce zabraknie mi mleczka kokosowego, nie będę płakać nad rozlanym mlekiem, bo mam ten niezawodny przepis.

Do powstania tego przepisu zainspirował mnie mój „stary”. Stary miłośnik makaronu i sosu śmietanowego, którego nawyki żywieniowe próbuję nakierować na zdrowsze tory. I Jemu też dedykuję ten przepis, bo powiedział, że się oszukał i smakowało, mimo tego, że było zdrowe. Aż się łezka w oku kręci.

Przepyszny, kremowy sos do makaronu bez śmietany poniżej 🙂

kremowy sos do makaronu bez śmietany

Składniki na mały garnek sosu

1 szklanka czerwonej soczewicy

1 mały batat / jeśli nie masz batata weź zwykłego ziemniaka

1/2 białej cebuli

2 ząbki czosnku / 2 łyżeczki czosnku granulowanego

2 łyżeczki curry

1 łyżeczka kurkumy

Parę (3-4) szczypt gałki muszkatołowej

opcjonalne inne przyprawy: szczypta chilli / 1/2 łyżeczki papryki wędzonej

sól, pieprz

2 łyżeczki soku z cytryny

1/3 do 1/2 szklanki oliwy z oliwek

olej rzepakowy / kokosowy do smażenia

Wykonanie

  1. Cebulę kroimy, podsmażamy na rozgrzanym oleju.
  2. Po chwili dodajemy obranego ze skórki, pokrojonego w kostkę batata. Dusimy tak składniki przez około 10 minut.
  3. Dodajemy soczewicę, mieszamy i dusimy kolejne 5 minut.
  4. Wlewamy 3-3,5 szklanki wody, dodajemy przyprawy.
  5. Gotujemy przez około 15-20 minut, co jakiś czas mieszając, aż soczewica wchłonie wodę i zrobi się lekko „ciapkowata”.
  6. Następnie, stopniowo dodając oliwę i sok z cytryny blendujemy na gładką,kremową masę na najwyższych obrotach blendera (około 4 minuty).
  7. W razie potrzeby doprawiamy, wedle gustu.
  8. Sos idealnie komponuje się z takimi dodatkami jak: suszone pomidory, brokuły al dente, szpinak, cukinia, czarne oliwki, czy świeże zioła – kolendra, bazylia, oregano.

Gotowe!

Sos pomidorowy ratujący życie (nie tylko) studenta

Sezon studencki ruszył z grubej, a co za tym idzie, walka o każdą, siłą wygospodarowaną godzinę w ciągu dnia. Nawał obowiązków sprawia, że często zapominamy o ciepłym, domowym posiłku i w zamian za to, niestety, zadowalamy się kupnymi słoikami, mrożonkami, sklepowym garmażem czy innymi „wspaniałomyślnymi” wynalazkami żywieniowymi XXI wieku, wieku ludzi cierpiących na notoryczny brak czasu.

Dlatego też wychodzę naprzeciw problemowi. Na odsiecz przyszły szklarniowe pomidory, które od lat kupuję od tych samych gospodarzy – przygotowałam z nich domowy sos w słoikach. Będzie on czekał na mój wilczy głód podczas intensywnych dni nauki.

Dzięki temu przepisowi zyskacie zdrową, szybką i naturalną bazę do wielu dań – tu można grubo popłynąć z fantazją lub po prostu wykorzystać go tradycyjnie jako szybki dodatek do makaronu. Niebawem wstawię przepisy z jego wykorzystaniem. Bądźcie czujni!

Składniki na około 14 małych słoików

Możecie zrobić z połowy porcji, ja poszłam hurtem

7 kg pomidorów

5-6 ząbków czosnku

4 gałązki świeżej bazylii

2 łyżeczki soli

1,5 łyżeczki pieprzu

Przygotowanie

Całe pomidory myjemy, oczyszczamy z szypułek, zdejmujemy skórkę i kroimy w ćwiartki. Ja kupuję pomidory od zaufanych gospodarzy, którzy nie stosują oprysków ani sztucznych nawozów, więc skórkę zostawiam.

Do dużego garnka (użyłam 8 l) dodajemy pomidory, przykrywamy i dusimy na średnim gazie przez około 40 minut mieszając je w tym czasie kilkakrotnie (najlepiej dużą drewnianą łyżką). Jeśli chcecie by Wasz sos miał bardzo intensywny smak możecie dusić go znacznie dłużej (do 2 godzin).

Następnie czas na redukcję nadmiaru wody, by nasz sos nabrał właściwej mu konsystencji. Zdejmujemy przykrywkę, zmniejszamy nieco gaz i pozostawiamy go tak na około 3 godziny mieszając co jakiś czas w celu uniknięcia przypalenia.

Na około 20 minut przed końcem redukowania dodajemy posiekany drobno czosnek, liście bazylii, sól i pieprz. Oczywiście ilości przypraw są uzależnione od Waszych predyspozycji smakowych – możecie dodać nieco mniej, lub więcej, jednak pamiętajcie o próbowaniu. Moja babcia zaleciła mi posłodzić sos, jednak ja ograniczam słodzenie do niezbędnego minimum, a użyte pomidory były tak pyszne, że zrezygnowałam z dodatkowej słodyczy.

Teraz blendujemy całość na gładką masę, przelewamy do czystych, wyparzonych słoiczków, zakręcamy i przygotowujemy do pasteryzacji.

Możecie pasteryzować dwojako: w piekarniku lub zagotować słoiczki w garnku (ja wybieram zawsze tą drugą opcję)

Pasteryzacja poprzez gotowanie

Garnek o dużej średnicy wykładamy bawełnianą ściereczką w celu uniknięcia bezpośredniego kontaktu słoików z nagrzanym dnem garnka  i tym samym możliwości ich popękania. Ustawiamy słoiki, tak by zmieścić ich jak najwięcej na raz, zalewamy wodą do 3/4 wysokości. Czas pasteryzacji liczymy od zagotowania. Ja pasteryzowałam 25-30 minut. Uważajcie przy wyciąganiu słoików, bo będą gorące! Po zakończeniu pasteryzacji ustawiamy nasze sosy do góry dnem i pozostawiamy do wystygnięcia.