Sezon studencki ruszył z grubej, a co za tym idzie, walka o każdą, siłą wygospodarowaną godzinę w ciągu dnia. Nawał obowiązków sprawia, że często zapominamy o ciepłym, domowym posiłku i w zamian za to, niestety, zadowalamy się kupnymi słoikami, mrożonkami, sklepowym garmażem czy innymi „wspaniałomyślnymi” wynalazkami żywieniowymi XXI wieku, wieku ludzi cierpiących na notoryczny brak czasu.

Dlatego też wychodzę naprzeciw problemowi. Na odsiecz przyszły szklarniowe pomidory, które od lat kupuję od tych samych gospodarzy – przygotowałam z nich domowy sos w słoikach. Będzie on czekał na mój wilczy głód podczas intensywnych dni nauki.

Dzięki temu przepisowi zyskacie zdrową, szybką i naturalną bazę do wielu dań – tu można grubo popłynąć z fantazją lub po prostu wykorzystać go tradycyjnie jako szybki dodatek do makaronu. Niebawem wstawię przepisy z jego wykorzystaniem. Bądźcie czujni!

Składniki na około 14 małych słoików

Możecie zrobić z połowy porcji, ja poszłam hurtem

7 kg pomidorów

5-6 ząbków czosnku

4 gałązki świeżej bazylii

2 łyżeczki soli

1,5 łyżeczki pieprzu

Przygotowanie

Całe pomidory myjemy, oczyszczamy z szypułek, zdejmujemy skórkę i kroimy w ćwiartki. Ja kupuję pomidory od zaufanych gospodarzy, którzy nie stosują oprysków ani sztucznych nawozów, więc skórkę zostawiam.

Do dużego garnka (użyłam 8 l) dodajemy pomidory, przykrywamy i dusimy na średnim gazie przez około 40 minut mieszając je w tym czasie kilkakrotnie (najlepiej dużą drewnianą łyżką). Jeśli chcecie by Wasz sos miał bardzo intensywny smak możecie dusić go znacznie dłużej (do 2 godzin).

Następnie czas na redukcję nadmiaru wody, by nasz sos nabrał właściwej mu konsystencji. Zdejmujemy przykrywkę, zmniejszamy nieco gaz i pozostawiamy go tak na około 3 godziny mieszając co jakiś czas w celu uniknięcia przypalenia.

Na około 20 minut przed końcem redukowania dodajemy posiekany drobno czosnek, liście bazylii, sól i pieprz. Oczywiście ilości przypraw są uzależnione od Waszych predyspozycji smakowych – możecie dodać nieco mniej, lub więcej, jednak pamiętajcie o próbowaniu. Moja babcia zaleciła mi posłodzić sos, jednak ja ograniczam słodzenie do niezbędnego minimum, a użyte pomidory były tak pyszne, że zrezygnowałam z dodatkowej słodyczy.

Teraz blendujemy całość na gładką masę, przelewamy do czystych, wyparzonych słoiczków, zakręcamy i przygotowujemy do pasteryzacji.

Możecie pasteryzować dwojako: w piekarniku lub zagotować słoiczki w garnku (ja wybieram zawsze tą drugą opcję)

Pasteryzacja poprzez gotowanie

Garnek o dużej średnicy wykładamy bawełnianą ściereczką w celu uniknięcia bezpośredniego kontaktu słoików z nagrzanym dnem garnka  i tym samym możliwości ich popękania. Ustawiamy słoiki, tak by zmieścić ich jak najwięcej na raz, zalewamy wodą do 3/4 wysokości. Czas pasteryzacji liczymy od zagotowania. Ja pasteryzowałam 25-30 minut. Uważajcie przy wyciąganiu słoików, bo będą gorące! Po zakończeniu pasteryzacji ustawiamy nasze sosy do góry dnem i pozostawiamy do wystygnięcia.