Follow Us

Copyright 2017 | Softset

Jak spędzić fajny weekend na pomorzu cz. I – Folwark w Jackowie

Zanim nauczyłam się doceniać piękno naszego kraju i najbliższych okolic, w których się wychowałam, myślami bujałam głównie po egzotycznych, czasami nieracjonalnych na dany moment destynacjach. Oczywiście, należy marzyć, dążyć do spełnienia snów na przykład o drewnianych, palowych domkach postawionych na środku błękitnej laguny Bora Bora, czy trekkingu w Himalajach. Ale czasami okazuje się, że podróżnicze spełnienie może leżeć znacznie bliżej. Nawet 60 km od miejsca zamieszkania, a odległe miejsca mogą poczekać. Na dzień dzisiejszy swoje Himalaje odnalazłam w Karkonoszach, a Bora Bora na Pomorzu. Można? Można.

Czy można odpocząć nie wybierając się na Bora Bora?

Powiem szczerze, że Pomorze jest chyba nawet bliższe mojej estetyce niż Bora Bora, patrząc na rażące po oczach ostrymi kolorami zdjęcia z IG ;). Wolę surowość. I właśnie surowość, nieoszlifowanie i chaotyczność tego najbliższego mi geograficznie regionu sprawia, że można tu najzwyczajniej w świecie odpocząć. Wydaje mi się, że wkraczam na poziom „dorosłości”, na którym odpoczynek staje się dobrem luksusowym. I właśnie dlatego chcę mądrze wybierać miejsca, które sprostają temu zadaniu, co wbrew wszechobecnemu przekonaniu nie jest łatwe. Pamiętam jak ubiegłego roku wróciłam z wyczekiwanych, tygodniowych wakacji w Turcji bardziej zmęczona niż po zeszłym weekendzie na Kaszubach Północnych, o których właśnie chcę Wam napisać, ale mam zbytnią skłonność do dygresji i wciąż nie przeszłam do konkretów.

Każdy szanujący się Pomorzanin wie, że jak (po)morze to tylko poza sezonem. Poza sezonem zamiast zapachu spalonej na fryturze ryby można poczuć prawdziwy zapach morskiej bryzy i lasów, które otaczają puste, zachęcające do długich spacerów plaże wolne od parawaningu narodowego. Po chwilowej analizie terminów wybrałam weekend po majówce, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Na trasie nie było korków, w każdym odwiedzonym miejscu ludzi jak na lekarstwo, a pogoda dopisała, co dla mnie oznacza po prostu brak deszczu i słońce od czasu do czasu.

Nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania. – Uwielbiam norweskie podejście do życia.

W staropolskim stylu

Miejsce, będące głównym celem wypadu, oddalone o 55 km od Gdyni, to Jackowo położone między Białogórą i Łebą w gminie Choczewo, w powiecie Wejherowskim. Jackowo jest kaszubską osadą liczącą około 230 mieszkańców, z dziurawą nawierzchnią jak ser szwajcarski i jednym, małym spożywczakiem. Niech Was nie zmyli pierwsze wrażenie, nigdy. Pamiętajcie, że najbardziej wartościowe kryształy zamknięte są w pospolicie wyglądających skałach. I tak też było z  folwarkiem o tej samej nazwie.

Nietuzinkowy folwarczny kompleks składający się z Agroturystki u Nicole oraz Pokojów Przy Szklarni zachwyca swoją ascetycznością. Nicole, właścicielka folwarku zarażała uśmiechem, serdecznością i gościnnością oraz służyła dobrą radą w razie potrzeby, co sprawiło, że czułam się bardziej jak u znajomych, niż w obcym miejscu.

Ta forma turystyki (agroturystyki) całkowicie zrywa z konwencją, powierzchownością i anonimowością, którą otrzymuje się podczas odwiedzin w typowo komercyjnych miejscach. – Co jednym pasuje, a innym nie. I fajnie.

Dopełnieniem tej sielanki jest stajnia i niemałe stadko koni, a ochotników do głaskania nie brakuje – można miziać po chrapach bez końca. Przebywając tu ma się wrażenie jakby czas zatrzymany był w miejscu, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Wnętrza skończonych budynków urządzone są w stylu rustykalnym. Ponadto odrestaurowane z poszanowaniem pierwotnej formy i materiałów wprowadzają odrobinę magii, której w głębi duszy oczekiwałam doświadczyć. Zważywszy na fakt, że całe życie mieszkam w bloku chcę chłonąć energię staropolskiej wsi jeszcze bardziej.

Oniryczne historie

Parom polecam Pokój Kaszubski znajdujący się w Agroturystyce u Nicole, na który intuicyjnie padł wybór przy dokonywaniu rezerwacji. Pokój iście etniczny, wypełniony kaszubskimi elementami, z przepiękną drewnianą szafą, do której zapewne bym weszła, gdybym miała 8 lat. Elementem stanowiącym wisienkę na torcie było bezpośrednie wyjście na prywatną część białego tarasu, gdzie wraz z moim partnerem spędzaliśmy najwięcej czasu pijąc poranną kawę i jedząc owoce. Wczesne godziny, kiedy owinięta w kołdrę z półotwartymi oczami szłam boso na taras by przywitać dzień w akompaniamencie śpiewu ptaków i kojącego szumu drzew sprawiały, że spałam na jawie.

Wieczory spędzaliśmy oglądając seriale na niezwykle klimatycznym, onirycznym wręcz poddaszu. Drewniany stryszek swoją architekturą, surowością i detalami szeptał nam historie tego siedliska. Miejsce wyjątkowe, energetyczne, takie, które posiadają jedynie stare domy.

Kolejną rewelacją dla człowieka z bloku były dwie wielkie szklarnie – piękne, zniszczone, pełne rupieci ogrodniczych, prania i zieleni. Co więcej, tylna powierzchnia jednej z nich tworzy ścianę niezwykłego apartamentu – chciałabym kiedyś spędzić tam noc. Nieoczywiste i pragmatyczne wnętrza to kierunek, który doceniam.

To co brzuszki lubią najbardziej

Śniadania, bo korzystaliśmy tylko z tych posiłków, były takie jak lubię, a oczekiwania co do tego posiłku zawsze mam wysokie (z wiadomych, Radomickich względów ;)) – proste, zróżnicowane, przygotowane z lokalnych produktów. Ja szczególnie umiłowałam sobie carpaccio z buraka z białym serem. Ogromny plus za dużo, świeżej zieleniny w postaci sałat i smacznych warzyw. Ponadto, drugi plus za ciepłe propozycje śniadaniowe, bez których mój partner nie wyobraża sobie udanego posiłku. Każdy znalazł coś dla siebie i nie wyszedł głodny a więc, klucz do poprawnego śniadania został spełniony.

No i kawa. Była. Z ekspresu. Dobra.

Przemyślenia i wskazówki

Jak znalazłam to miejsce? – https://slowhop.com/pl/

Czy weekend jest wystarczający? – 3-4 noce byłyby idealne.

Czego mi brakowało? – Może nie tyle, co brakowało, ale miejsce ciągle jest w rozbudowie. W centrum stoi nieodrestaurowany pałac, który w przyszłości ma szansę stać się dumą folwarku – chciałabym tego doświadczyć.

Komu polecam? – Osobom lubiącym spokój i ciszę, potrafiącym docenić piękno starych miejsc, kochających naturę, nienastawionym na luksus i drinki z palemką. Osobom, potrafiącym zorganizować sobie czas poza miastem i korzystać z uciech jakie oferuje im natura.

Czy wrócę? – Chciałabym, ale następnym razem ze sprzętem jeździeckim :).

Folwark Jackowo, to miejsce jedyne w swoim rodzaju. Miejsce, które chce się znaleźć i w którym chce się znaleźć. Otrzymałam tam wszystko, czego szuka się w miejscu urlopu, aby po powrocie do domu powiedzieć, że był to udany wyjazd.

https://slowhop.com/pl/p/folwark-jackowo.html

https://www.facebook.com/FolwarkJackowo/

#1 OchAch Studio- wakacyjny raj w jakim jeszcze nie byłeś

OchAch Studio teoretycznie można by było nazwać pensjonatem, ale to trywialne, beznamiętne określenie zupełnie nie pasuje do istoty tego miejsca. Miejsca, w którym historia dolnośląskiej wsi spotyka się z magią i niespotykaną nigdzie indziej energią. Tej wizyty nigdy nie zapomnisz. Post ten postanowiłam podzielić na dwie części. W pierwszej opiszę Wam sam obiekt i moją pierwszą przygodę z nim związaną. W kolejnej części, która pojawi się już niebawem opowiem do jakich miejsc udało mi się dotrzeć z OchAch’a.

OchAch Studio rzeczywiście wzbudziło we mnie ochy i achy do tego, stopnia, że nie było tygodnia abym nie wracała myślami do tej tajemniczej wyspy. Wyspy, położonej gdzieś na Dolnym Śląsku, otoczonej baśniowymi krainami. Czemu wyspy? Bo tak jak na rajski ląd otoczony morską wodą dostaniesz się tylko łodzią, tak do OchAch dostaniesz się tylko samochodem. W Radomicach, wsi zamieszkałej przez niewiele ponad 100 miejscowych brak jest przystanków autobusowych, a o linii trakcyjnej nie wspominam.

Wiadomo co to znaczy – zupełny brak turystyki masowej, spokój, cisza, niezależność, czas zwolniony o trzy tempa. Jednak mając na wyposażeniu własny środek transportu z OchAch’a można wyruszyć w mniej lub bardziej znane zakątki archipelagu turystycznych możliwości jakimi są krainy Dolnego Śląska.

Obiekt położony jest we wsi Radomice (gmina Wleń, powiat Lwówecki) kilkanaście kilometrów od Jeleniej Góry na terenie Doliny Bobru. Dom składa się z dwóch niezależnych a zarazem spójnych guest house’ów, ze wspomnianego OchAchStudio i W Cieniu Słońca (kinki do FB na dole posta). Stąd niedaleko już do turystycznych miejscowości takich jak Karpacz, czy Szklarska Poręba, gdzie możemy odnaleźć wejścia na wysokogórskie, karkonoskie szlaki ale i dostać się do mniej uczęszczanych miejsc, o których nie przeczytacie w komercyjnych przewodnikach.

Przygoda o dziwo zaczęła się na gdańskim Brzeźnie. Szłam wtedy z moimi BFF4EVER brzegiem plaży i nagle dzwoni telefon – nikt inny tylko Zuza z „Zielono Na Co Dzień”.

-Hej, słuchaj, pojutrze trzeba jechać do Jeleniej Góry, a właściwie pod. Zaraz Ci wszystko wyjaśnię. Tydzień, co najmniej, gotowanie, ogarnianie, opieka nad Chmurką, reszta czasu dla nas. Daj znać za 20 minut.

Chmurka

Mam nadzieję, że nie muszę tłumaczyć jaka była decyzja za 20 minut. Po jutrze o 5:00 rano czekałyśmy już na pociąg do Jeleniej Góry. Był to typowy wrześniowy dzień i cały czas lało. W OchAch znalazłyśmy się chyba dopiero około 19:00, już zmierzchało, więc zupełnie nie miałyśmy szansy zobaczyć tego miejsca w całej okazałości. Spać poszłyśmy długo po północy lekko podekscytowane i oszołomione magnetyzmem wnętrza domu, który przy przygaszonym świetle lamp i dźwięku palącego się drewna wydobywającego się z wiekowego kominka, emanował niesamowitą energią. Zamykając oczy nie dowierzałam do jakiego miejsca trafiłyśmy. Nie tylko jako goście, ale i chwilowe gospodynie.

Rano obudziło mnie rżenie konia pasącego się na pobliskiej polanie i trel ptaków, który zupełnie nie był irytujący jak dźwięk porannego budzika, ale subtelny i zachęcający do powitania dnia. Podeszłam do okna i wiedziałam, że będzie to jedna z bardziej pamiętliwych przygód jakie było mi dane przeżyć.

Dom zaprojektowany został przez artystyczne dusze, które zostawiły w nim ogromną część siebie, to widać od razu. Należyta dbałość o detale stanowiące dopełnienie całości wykonanej z naturalnych surowców w tradycyjnym stylu. Na podłodze kamień i drewno, ściany wykończone pobielonym drewnem, w którym można zauważyć pieczołowitą pracę korników w postaci kształtnych korytarzy co tylko jest przypieczętowaniem niezaprzeczalnego faktu, że dom ten żyje dosłownie i w przenośni.

salon

najfajniejszy kominek

wieczorem w kuchni

Góra i Chmura

kuchenne detale

Od frontowej strony budynku można wygodnie ułożyć się w wielkim fotelu, okryć kocem i poczytać książkę, lub po ludzku, nowocześnie scrollować Instagrama. Jeśli oczywiście znajdziesz zasięg. My uwielbiałyśmy celebrować tam każdy posiłek, zaczynając dzień od śniadania i kończąc go pijąc grzane wino przy świetle świeczek przy akompaniamencie nocnych owadów. Jeszcze nigdzie i nigdy nie miałam takiego natchnienia jeśli chodzi o przygotowywanie posiłków. Jaglane naleśniki z kozią ricottą i chutney’em z czarnego bzu? Jajecznica z grzybami, które wczoraj zbierałyśmy? Brownie z ciecierzycy? Krem z dyni? Krem z cukinii? Dalej wymieniać? Może na tym poprzestanę i zaproszę wszystkich bez planów wakacyjnych do spędzenia ich z nami w OchAch. Tak z n a m i. W lipcu i sierpniu będę miała okazję być małą częścią tego miejsca i przygotowywać posiłki dla gości. Również gości mieszkających w cieniu słońca, w drugiej części domu, noszącej nazwę „W cieniu słońca” :). Wiedziałam, że kiedyś tu wrócę, nie wiedziałam, że w takich okolicznościach.

luz na tarasie

szama

brownie

krem z cukinii

płaskurka na mleku kokosowym z czarnym bzem prosto z krzaka

Tutaj chce się przebywać. Po prostu chcesz leżeć w tym ultra wygodnym hamaku przywieszonym do sufitu w salonie, słuchać płyt z kolekcji gospodarzy, pić ten nieziemski świeżo wyciskany sok z jarmużu i jabłek kupionych na lokalnym rynku w Siedlęcinie… Cieszyć się chwilą, być tu i teraz, odpoczywać, zwolnić oddech, odetchnąć świeżym powietrzem, które pachnie deszczem i trawą. Nawet największy amator wielkomiejskich, kurortowych uciech ugnie się przed energią OchAcha. Kto wie, może nawet przejdzie na wegetarianizm, będzie codziennie rano chodził na polanę zrywać dzikie kwiaty i zioła oraz zadeklaruje powrót do OchAch Studio oczarowany smakiem życia w stylu „slow”.

sok w hamaku

spacer w chmurach z Chmurą

herba i kontemplacja

wieczór i wino

OchAch:Fanpage(KLIK)

W Cieniu Słońca: Fanpage(KLIK)

EDIT 2019: MIEJSCA ZAKOŃCZYŁY SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ