złocista jaglanka pod owocową kompozycją

Ja na prawdę nie chcę zachwalać, przechwalać, wynosić na piedestał… No dobra chcę. O tej jaglance tubylcy snują legendy przejezdnym, a znani bardowie piszą o niej ballady, które podobno zaczynają być znane w świecie. Złocista jaglanka to śniadaniowy specjał magiczny (takiego określenia użył jeden z gości) od zadań specjalnych, który ze stołu znika szybciej niż się pojawia.

Gdzieś hen daleko za siedmioma górami, za siedmioma dolinami, za siedmioma lasami i siedmioma rzekami, a właściwie na Dolnym Śląsku, w dolinie rzeki Bóbr stała sobie chatka na kurzej stopie, która koniec końców okazała się być radomickim siedliskiem, czyli OchAch! Studio i W Cieniu Słońca. A w tej chatce same dziwy… Wielka kuchnia, wielki piec, do którego wcale nie wrzuca się niegrzecznych dzieci, pełno garów i czar, a w nich bulgocze dziwna substancja i bucha gorąca para niczym z islandzkiego gejzeru. Co tam się wyprawia?! Nic, nic spokojnie to tylko przygotowania do śniadania dla gości.

A co w końcu z tą jaglanką… Gotowaną w czarodziejskim kotle zwanym garnkiem na prawdziwym ogniu zwanym ruskim gazem przez straszną wiedźmę zwaną Marceliną. Jak się później okazuje wcale nie taką straszną, jak ją malują, bo i nawet czasem przepisem się podzieli, czasem podkarmi, podtuczy, wcale nie dlatego, jak mawiają legendy, żeby upiec kogoś na ruszcie i zjeść, bo kuchnię w Radomicach prowadzimy przecież wegetariańską… A i sama wiedźma tak się żywi…

Składniki na ok.3 duże, wypasione talerze

około 1/2 opakowania kaszy jaglanej (opakowanie 500g) (najlepiej bio)

około 500 ml wody/mleka roślinnego (najlepiej migdałowe lub owsiane)

3 łyżki nierafinowanego oleju kokosowego

1 łyżka masła (opcjonalnie dla nieweganów)

3-4 łyżeczki kurkumy

1 łyżeczka imbiru suszonego

1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej

1/3 łyżeczki pieprzu mielonego

1/3 łyżeczki kardamonu

1/3 łyżeczki soli

szczypta chilli

opcjonalnie kilka kropel esencji waniliowej lub ziarenek z laski wanilii

do posłodzenia miód/syrop z agawy/syrop z daktyli/syrop klonowy (wedle smaku)

Do ozdoby ulubione owoce, czekolada, orzechy, bakalie itp.

Wykonanie

W garnku rozgrzewamy olej, wsypujemy kaszę i prażymy tak około 5-6 minut na małym gazie co jakiś czas mieszając. Do płatków dodajemy mieszankę przypraw i bardzo dokładnie mieszamy, tak by przyprawy dotarły do każdego ziarna prosa :). Całość powoli zalewamy gorącą wodą lub mlekiem (ciągle mieszamy) i gotujemy jeszcze przez około 20 minut, do momentu aż osiągniemy nie rozgotowaną, ale kremową konsystencję kaszy. Na koniec słodzimy i co najlepsze stroimy.

Jeśli uznacie, że któraś z powyższych przypraw jest zbyt mocno lub za mało wyrazista, zachęcam do kombinowania i skomponowania własnej, ulubionej proporcji tejże mieszanki. Więcej kurkumy, mniej imbiru,więcej pieprzu, mniej kardamonu, może cynamon? Do wprawy dojdziecie dzięki starej i dobrej metodzie prób i błędów oraz smakowaniu w trakcie gotowania.

Przyznam się bez bicia i nieskromnie, że przyprawy sypię na oko i zawsze wychodzi dobrze. Grunt to nie przesadzić z ilością, gdyż jak powszechnie wiadomo przyprawy korzenne dodane w zbyt dużej ilości nadają goryczkowego posmaku. Nawet gdy do tego dojdzie, hej nie wszystko stracone – miodzik, albo słodki syrop uratują sytuację. Gwarantuję, że ta jaglanka stanie się śniadaniową pozycją obowiązkową, tak jak stało się to w przypadku radomickich gości OchAch’a i WCS 🙂

Smacznego!

Pieczona dynia faszerowana jarmużową jaglanką

Zawsze wiedziałam, że dynia posiada bogate wnętrze (poniżej niepodważalny dowód). Do tego ma tak wszechstronne zastosowanie, sami przyznajcie. Bo jak tu jej nie kochać, skoro może być wszystkim – nawet jadalnym naczyniem.

Znacie zasadę synergii? To wtedy, kiedy 2+2=5. Obie składowe, czyli w tym wypadku pieczona dynia i nadzienie, osobno smakują dobrze, ale po połączeniu sił wracają ze zdwojoną siłą, stają się k o m p l e t n ą bombą smaku. Wszyscy znamy i lubimy faszerowane cukinie, papryki, czy ziemniaki, ale to jest n a j l e p s z e nadziane warzywo z n a j l e p s z y m farszem, jakie dotąd jadłam – przebija wszystkie poprzednie. Przepis broni się sam. Bez zbędnej gadki. Sprawdźcie sami.

pieczona dynia faszerowana

Pieczona dynia faszerowana

Składniki na 2 średnie dynie hokkaido (po około 1,5 kg każda, lub 3 mniejsze)

Dynie:

2-3 ząbki czosnku

rozmaryn

ulubiony olej (np. rzepakowy)

Farsz:

około 1 szklanki kaszy jaglanej (200g/2 woreczki)

3 duże liście jarmużu (około 200g)

1/2 słoika suszonych pomidorów (około 150g)

1 łyżeczka (lub więcej) przyprawy Garam Masala, ewentualnie innej ulubionej arabskiej mieszanki

1 łyżeczka słodkiej papryki

szczypta pieprzu cayenne

parę szczypt gałki muszkatołowej

sok z niecałej połowy cytryny

prażone pestki dyni do ozdoby

sól

pieprz

olej rzepakowy do smażenia (możecie wlać nieco więcej niż zwykle, nie chcemy, by farsz był za suchy)

Wykonanie

Dynie:pieczona dynia

Piekarnik rozgrzewamy do 190°C. Dynie myjemy, obcinamy „kapelusik”, dużą łyżką wydrążamy łykowatą część i pestki. Oczyszczone dynki układamy wraz z obciętymi, górnymi częściami na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Od środka smarujemy je przeciśniętym przez praskę czosnkiem wraz z ulubionym olejem, posypujemy solą, pieprzem i rozmarynem. Pieczemy przez około 20-25 minut – do miękkości miąższu. Pamiętajmy, że dynie hokkaido są takie super, że nie trzeba obierać ich ze skórki! 🙂

 

 

 

Farsz:

farsz

Kaszę jaglaną gotujemy (nie mieszamy podczas gotowania, aby nie zrobiła się ciapka) przez około 10 minut do całkowitego wchłonięcia wody. Na patelni rozgrzewamy olej rzepakowy, smażymy posiekany jarmuż przez około 10 minut do miękkości, najlepiej smażyć pod przykrywką, aby nie uciekła zbyt duża ilość wody. Pod koniec smażenia dodajemy pokrojone pomidory oraz ugotowaną kaszę jaglaną, przyprawiamy, dodajemy sok z cytryny i mieszamy dokładnie wszystkie składniki. Nasz farsz jest już gotowy.

Nadziewamy upieczone, jeszcze ciepłe dynie. Posypujemy pestkami, zakładamy kapelusik i zabieramy się do pałaszowania. 🙂