Follow Us

Copyright 2017 | Softset

Faszerowany bakłażan (trochę) po meksykańsku

Psianka podłużna, oberżyna, gruszka miłosna, bakman, jajko krzewiaste, nie to nie są nowe wymyśne, egzotyczne super foods, to są po prostu inne nazwy tego wypchanego warzywa na załączonym obrazku, którym nawet nie jest. Tak kochani, po wielu latach nauki biologii rozszerzonej obligatoryjnie w liceum, czy czysto hobbystycznie ze wspaniałych książek o wdzięcznych, mrożących (co niektórych) krew w żyłach Biologia Villee’go, czy Biologia Campbella można dojść do wniosku, że tak na prawdę warzywa nie istnieją. Natomiast istnieją na przykład bulwy, korzenie, czy wreszcie jagody, do których należy ten tajemniczy owoc potocznie nazywany bakłażanem.

Na surowo ni to on pachnący, ni zjadliwy, trochę gumiasty, czasem gorzkawy, ale w odpowiednim towarzystwie odkrywa swoje prawdziwe oblicze i okazuje się być całkiem fajnym kolesiem, lub kolesiówą – jeśli mowa o kobitce oberżynie, coby żodyn się nie obraził.

Powiem Wam w tajemnicy (w sumie to żadna tajemnica, ale kusząco to brzmi), że blogując, nawet wstawiając co jakiś czas amatorskie przepisy kulinarne, można dowiedzieć się o sobie mniej, lub bardziej ciekawych rzeczy, które to owe blogowanie obnaża. Ja na przykład dowiedziałam się o sobie, że mam jakąś manię wypychania, lub faszerowania jak kto woli, może bardziej subtelnie to brzmi. Wypchałam już jarmużem dynię (tu), wypchałam kurkami paprykę (tu), teraz wypycham kukurydzą bakłażana. Co następne? Tak wiem, brzmi to co najmniej dziwnie, ale tylko brzmi. Jak na moje to takie wypychanie w efektach wychodzi całkiem nieźle. Efekt jest? – Jest. Pomysł jest? – Jest. Smak jest? – Jest. Pełny brzucho jest? – Jest. Z resztą sami się przekonajcie i do garów (ale nie na długo, bo wszystkie moje przepisy nie bałamucą cennego czasu w kuchni). Faszerujmy ile wlezie!faszerowany bakłażan

Składniki na 4 porcje

2 bakłażany

dobrej jakości olej

faszerowany bakłażan

Farsz

1 woreczek (100g) kaszy orkiszowej / komosy ryżowej quinoa

2 duże pomidory obrane ze skóry

1-2 czerwone cebule

1 puszka kukurydzy

Miąższ z upieczonych bakłażanów

2 ząbki czosnku

świeża kolendra

sól, pieprz

Przygotowanie

faszerowany bakłażan

Piekarnik nagrzewamy do 200°C, bakłażany myjemy, kroimy na

pół, pokrapiamy olejem, zawijamy w folię aluminiową i pieczemy przez około 20-30 minut do zmięknięcia miąższu. Kaszę gotujemy według przepisu na pudełku. W międzyczasie podsmażamy na dużej patelni pokrojoną w pióra cebulę (aż się zeszkli, można posypać solą), następnie dodajemy pokrojone w kostkę pomidory bez skórki i czosnek. Dusimy tak przez chwilę, po czym dodajemy odcedzoną kukurydzę i smażymy bez przykrywki w celu odparowania nadmiaru wody z pomidorów. Kiedy kasza się ugotuje dodajemy ją do usmażonych warzyw. Następnie bardzo ostrożnie wyciągamy miąższ z bakłażanów, tak aby nie uszkodzić skórki, najlepiej do tego użyć drewnianej łyżki i dorzucamy go do farszu na patelni. Całość solimy, pieprzymy i dokładnie mieszamy. Tak przygotowanym farszem napełniamy bakłażany, które na końcu przyozdabiamy poszatkowanymi świeżymi liśćmi kolendry.

 

Smacznego!

faszerowany bakłażan

Marchewkowe wegeburgery na wilczy apetyt

Trochę się sfrajerowałam pisząc teraz tego posta, bo jestem bardzo głodna, a nie może być tak, że szewc bez butów chodzi, więc dzisiaj krótko, zwięźle i na temat. Sytuacja pogodowa robi się coraz poważniejsza – po sobie już czuję, że na paru warzywkach i sałateczkach w ciągu dnia daleko już nie pojadę, więc trzeba zadbać o konkretne paliwo na nadchodzący sezon chłodu i… głodu? Głodu nie, o nie, nie . Na pewno nie z takim przepisem, który zaraz będziecie obczajać. Nie jem jak wróbelek tylko bardziej jak stado wróbli, czy tam wron, whatever, ale wciągnęłam taką jedną bułę z konkret kotletem i wymiękłam – naszamałam się po same uszy.

Dobra teraz bez żartów,  sama spadam do kuchni robić te burgery albo cokolwiek co wpadnie mi w łapy. Może sobie coś w nich zmodyfikuje, w końcu nie lubimy się ograniczać, bo te też wymyśliłam na szybko z tego co było akurat pod ręką. A, że akurat okazały się być smakowym strzałem w dziesiątkę postanowiłam podzielić się tym (oczywiście) prostym przepisem.

Z czystym sumieniem powiadam Wam – jeśli chcecie coś zjeść i porządnie się najeść to bierzcie, korzystajcie z tego wszyscy!

 

Marchewkowe wegeburgery

Składniki (na około 6 kotlecików, albo 3-4 większe kotleciory)

4 upieczone średnie marchewki

1 mała czerwona cebulakotlety marchewkowe

1 ząbek czosnku

1/2 szklanki suchego kuskusu (około 3/4 szklanki namoczonego)

1/2 szklanki ciecierzycy z puszki

2 łyżki stołowe mielonego lnu

2-3 łyżki oleju

1 łyżeczka papryki wędzonej

1 łyżeczka przyprawy „masala” (ja dałam garam masala)

1 łyżeczka curry

sól

pieprz

oliwa

Składniki do przygotowania burgerów

Ulubione bułki (nie polecam typowo hamburgerowych ze sklepu bo ich skład pozostawia wiele do życzenia)

Kilka liści sałaty (może być masłowa, lodowa, roszponka, bądź rukola, ja akurat miałam świeże pędy groszku i młody jęczmień)

Pomidor

Świeży ogórek

Dobrej jakości ketchup

Musztarda (fajnie pasuje francuska)

(Opcjonalnie zamiast musztardy, lub ketchupu bułki możecie posmarować hummusem na przykład „tym” i dodatkowo polać oliwą)

Wykonanie:

Kotlety

Marchewki pieczemy w 200°C przez około 20-25 minut do miękkości. Kuskus zalewamy gorącą, osoloną wodą. Na jedną szklankę kuskusu potrzebujemy 1 i 1/2 szklanki wrzątku (możecie przygotować też w proporcji proponowanej na opakowaniu). Trzymamy pod przykryciem przez około 5-7 minut w celu wsiąknięcia płynu. Cebulę obieramy i siekamy bardzo drobno – możemy zostawić parę krążków jako późniejszy dodatek do burgerów. Kiedy marchewki już się upieką kroimy je w części i wkładamy do miski, do której dorzucamy gotowy kuskus, ciecierzycę, cebulę, ząbek czosnku, len, olej oraz przyprawy. Zaletą bezmięsnych burgerów jest to, że bez obrzydzenia i ryzyka możemy próbować farsz, jeśli czegoś Wam brakuje dodajcie innych ulubionych przypraw 🙂 . Wszystko blendujemy na gładką masę. Następnie formujemy kotlety – najlepiej mokrymi dłońmi, nie będą one wtedy przywierać do rąk. Pieczemy w 180°C przez około 20 minut. W połowie pieczenia możemy przewrócić je na drugą stronę aby równomiernie się przypiekły.

Burgery

Bułki przekrawamy na pół, lekko nawilżamy oliwą z oliwek i grillujemy w piekarniku przez parę minut. Każdą z połówek smarujemy ketchupem/musztardą/hummusem, komponujemy warzywa (ja kładę najpierw sałatę, następnie kotlet i na górę resztę warzyw). I już mamy wegeburgery!

Pyszna, sycąca buła gotowa! 🙂

burger

Pieczona dynia faszerowana jarmużową jaglanką

Zawsze wiedziałam, że dynia posiada bogate wnętrze (poniżej niepodważalny dowód). Do tego ma tak wszechstronne zastosowanie, sami przyznajcie. Bo jak tu jej nie kochać, skoro może być wszystkim – nawet jadalnym naczyniem.

Znacie zasadę synergii? To wtedy, kiedy 2+2=5. Obie składowe, czyli w tym wypadku pieczona dynia i nadzienie, osobno smakują dobrze, ale po połączeniu sił wracają ze zdwojoną siłą, stają się k o m p l e t n ą bombą smaku. Wszyscy znamy i lubimy faszerowane cukinie, papryki, czy ziemniaki, ale to jest n a j l e p s z e nadziane warzywo z n a j l e p s z y m farszem, jakie dotąd jadłam – przebija wszystkie poprzednie. Przepis broni się sam. Bez zbędnej gadki. Sprawdźcie sami.

pieczona dynia faszerowana

Pieczona dynia faszerowana

Składniki na 2 średnie dynie hokkaido (po około 1,5 kg każda, lub 3 mniejsze)

Dynie:

2-3 ząbki czosnku

rozmaryn

ulubiony olej (np. rzepakowy)

Farsz:

około 1 szklanki kaszy jaglanej (200g/2 woreczki)

3 duże liście jarmużu (około 200g)

1/2 słoika suszonych pomidorów (około 150g)

1 łyżeczka (lub więcej) przyprawy Garam Masala, ewentualnie innej ulubionej arabskiej mieszanki

1 łyżeczka słodkiej papryki

szczypta pieprzu cayenne

parę szczypt gałki muszkatołowej

sok z niecałej połowy cytryny

prażone pestki dyni do ozdoby

sól

pieprz

olej rzepakowy do smażenia (możecie wlać nieco więcej niż zwykle, nie chcemy, by farsz był za suchy)

Wykonanie

Dynie:pieczona dynia

Piekarnik rozgrzewamy do 190°C. Dynie myjemy, obcinamy „kapelusik”, dużą łyżką wydrążamy łykowatą część i pestki. Oczyszczone dynki układamy wraz z obciętymi, górnymi częściami na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Od środka smarujemy je przeciśniętym przez praskę czosnkiem wraz z ulubionym olejem, posypujemy solą, pieprzem i rozmarynem. Pieczemy przez około 20-25 minut – do miękkości miąższu. Pamiętajmy, że dynie hokkaido są takie super, że nie trzeba obierać ich ze skórki! 🙂

 

 

 

Farsz:

farsz

Kaszę jaglaną gotujemy (nie mieszamy podczas gotowania, aby nie zrobiła się ciapka) przez około 10 minut do całkowitego wchłonięcia wody. Na patelni rozgrzewamy olej rzepakowy, smażymy posiekany jarmuż przez około 10 minut do miękkości, najlepiej smażyć pod przykrywką, aby nie uciekła zbyt duża ilość wody. Pod koniec smażenia dodajemy pokrojone pomidory oraz ugotowaną kaszę jaglaną, przyprawiamy, dodajemy sok z cytryny i mieszamy dokładnie wszystkie składniki. Nasz farsz jest już gotowy.

Nadziewamy upieczone, jeszcze ciepłe dynie. Posypujemy pestkami, zakładamy kapelusik i zabieramy się do pałaszowania. 🙂