Co przychodzi Wam do głowy kiedy słyszycie hasło „sałatka”? Warzywna z całym słoikiem kieleckiego czy tam pomorskiego? Tuńczyk z ryżem, ananasem i kukurydzą, plus oczywiście słoik majonezu? Czy może jeszcze inne klasyki, które jak wszyscy doskonale wiemy są najczęstszym powodem niestrawności i złego samopoczucia na dzień po dobrej imprezie (hehe, jeśli wiesz co mam na myśli). I pewnie byłoby w tym sporo prawdy, gdyby nie mały fakt, że od imprezowych sałatek jednak kaca się nie ma, nazywajmy rzeczy po imieniu (a piątek, piąteczek i „łykend” za pasem). Do czego zmierzam? A no do tego, że każdy mit ma w sobie małe ziarenko prawdy. Przecież w tak starym, wyświechtanym jak świat żarciku o szkodliwych sałatkach na zakrapianych spotkaniach musi coś być. Dlaczego nie zrzucamy wszystkiego na schabowe, albo mielone tylko akurat na groszek w jarzynowej? No właśnie. Ja często tak mam, że nasza ulubiona, przejedzona i zmechacona jak stary sweter za trzy dychy na promo z „Haędemu” krajowa warzywna po prostu leży mi godzinami na żołądku i ni ciula nie pomagają wtedy żadne herbatki ziołowe, kadzidełka, nacieranie brzucha błotem, tańce plemienne czy inne szamańskie rytuały. Po prostu jest dla mnie zbyt ciężka i strawienie jej zajmuje długie godziny – życie, nie ma „letko”. Dlatego właśnie kombinuję z różnymi innymi, bardziej przyjaznymi dla układu trawiennego kompozycjami, które zarówno są sycące i łatwostrawne, a po ich zjedzeniu brzuch wygląda raczej normalnie a nie jak przy dwudziestomiesięcznej słoniowej ciąży (nie chcę obrazić słoni, tylko nadać dramatyzmu sytuacji). 

Wiecie jak to jest kiedy człowiek się stara, szuka czegoś kunsztownego, nad wyraz oryginalnego, wymyśla na siłę, bo na insta koniecznie musi być ładne jedzonko, bo chce się wykazać, ma ambicje, to nic z tego nie będzie, czapa. Miałam tak ostatnio z takim jednym przepisem, drogi, trudny, „wiecie czego” nie urywał no i właśnie czapa. A  ja wychodzę do Was z przepisem sprawdzonym, banalnym w przygotowaniu, zrobionym z łatwo dostępnych produktów, które niemniej jednak są świeże, ciekawe i oryginalne w smaku, a do tego super zdrowe i kolorowe – o kolorki w tym pochmurnym okresie musimy dbać! Tak jak wspominałam w hummusowym poście (o tutaj).

Ta sałatka z brokułem i batatem, jest moim i będzie Twoim nowym hitem! Serio mówię, a przygotowałam ich już dosyć sporo jak na swoje krótkie 21 letnie życie. Zabieram ją w pudełku na uczelnię, wcinam na śniadanie, na kolację, kiedy dopadnie mnie mini głodek, albo ten większy. Robię jeśli mam niezapowiedzianych gości, bo jest szybka i łatwa (ostatnio z jarzynówką paprałam się chyba z półtora godziny przed „Wszystkich Świętych” – nigdy więcej). Oczywiście stworzona na tak zwanym momencie z tego co akurat było pod ręką – mój klucz do udanego dania. Bardziej chyba wychodzi mi spontaniczne działanie niż zaplanowane, nie czuć wtedy presji.

Dlatego tu i teraz ZACHĘCAM wszystkich miłośników sałatek klasycznych, majonezu i kurczaka, hejterów sałatek, hejterów warzyw, a w szczególności batatów oraz tych którzy w sałatkach i lunch box’ach są zakochani, do wypróbowania tego przepisu, bo wyrwie Was z klapek. Dziękuję. Koniec.

Składniki na miskę sałatki

1 brokuł (ok. 500g)

1 duży batat, bądź 2 mniejsze (ok. 400g)

1 woreczek / 100 g / ok. pół szklanki kaszy jaglanej

1/2 dużej puszki kukurydzy lub 1 mała

3 łyżki słonecznika

1 mała czerwona cebula

Mały pęczek kolendry

3-4 łyżki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno

2-3 łyżki octu winnego

Pieprz mielony i gruboziarnisty (ten drugi możesz pominąć, jeśli nie masz)

Sól

sałatka z brokułem i batatem

Sałatka z brokułem i batatem

Wykonanie

Na małym gazie, w osolonej wodzie gotujemy kaszę jaglaną (pod przykryciem, nie mieszamy podczas gotowania). Brokuła dzielimy na małe różyczki, batata obieramy, i kroimy w dość drobną kostkę. Pamiętajcie aby opłukać je wodą! Tak przygotowane, lekko osolone warzywa gotujemy pod przykryciem na parze – pierwsze wrzucamy bataty, a po 5ciu minutach dodajemy brokuła, następnie czekamy do chwili aż oba składniki zmiękną (około 10 minut). Cebulę obieramy, kroimy na cienkie krążki, które moczymy w occie winnym w celu nasiąknięcia aromatem – mówię Wam to jest sekret tej sałatki 🙂 . Słonecznik prażymy na patelni, lepiej nie ustawiać dużego gazu, co jakiś czas mieszamy, uważajcie aby wychwycić ten moment, w którym ziarna są pięknie złociste, a nie ciemnobrązowe, lub już nawet czarne, czuć wtedy smak spalenizny. Teraz komponujemy sałatkę. Ostudzoną kaszę mieszamy z olejem, pieprzem, kolendrą, kukurydzą i cebulą, dodajemy chłodnego batata i brokuł, następnie posypujemy całość prażonym słonecznikiem i pieprzem gruboziarnistym, jeśli sałatka wydaje się Wam za sucha dolejcie więcej oleju. Wasza szybka sałatka z brokułem i batatem jest już gotowa. Widelce w dłoń.

Smacznego i na zdrowie!

sałatka z brokułem i batatem