Wiecie, że najłatwiejsze rozwiązania to najlepsze rozwiązania? Tak właśnie jest z tą kukurydzą. Szybka, łatwa, pyszna przekąska, którą można schrzanić tylko poprzez spalenie w piekarniku (pozdrowionka dla zapominalskich). Bardzo lubię podawać ją jako dodatek do zup, szczególnie moich ukochanych kremów – na przykład do tego. Nie żebym miała coś przeciwko, bo i taki duet szanuję, ale ile razy można podawać kremik z grzankami, co nie? Teraz są czasy szalone, więc szalejmy, chociażby poprzez podawanie zupy z różnymi oczywiście-nieoczywistymi dodatkami, zawsze to jakieś odstępstwo od normy. A ja tak lubię. Smacznego. Idźcie dziobać kukurydzę. Sezon na pełnej!

Składniki na marynatę, którą polejecie 3 kukurydze

1/3 szklanki zimnotłoczonego oleju rzepakowego

2-3 łyżki wody

2 ząbki czosnku przeciśniętego przez praskę

1 łyżeczka pieprzu młotkowanego (lub 1/2 mielonego)

1/2 łyżeczki soli himalajskiej

1/2 łyżeczki papryki słodkiej

szczypta chili

Wszystkie przyprawy łączymy z olejem i wodą.

Wykonanie

Rozgrzewamy piekarnik do około 180°C, kolby odwijamy, myjemy, układamy w naczyniu żaroodpornym. Możemy zawiązać im kiteczki (jak na załączonym zdjęciu) będą wyglądać uroczo. Następnie polewamy marynatą tak aby nie pominąć żadnego ziarenka. Przykrywamy folią aluminiową i pieczemy przez około 30 minut. I tyle!

Mam nadzieję, że spróbujecie, łatwiej być nie może! 🙂